Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubrania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubrania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2015

4 rzeczy, których nie rozumiem w męskiej garderobie. 4 things which I don't understand in men's clothing

Kobiecą garderobę już skomentowałam, teraz czas na męską. Bo panowie też nie są bez modowego grzechu. Czasem jest nawet gorzej niż u pań. Jest to szczególnie widoczne tutaj we Włoszech, gdzie moda często przybiera ekstremalne formy. Może dlatego, że jest tak gorąco i trzeba pokazać więcej niż potrzeba. Poniżej drażniąca lista.

środa, 19 sierpnia 2015

4 rzeczy, których nie rozumiem w damskiej garderobie. 4 things which I don't understand in women's clothing

Czy Wy też macie tak, że kiedy widzicie jak ubrane są niektóre dziewczyny, to macie ochotę postawić przed nimi lustro i solidnie nimi potrząsnąć?



Przy obecnej modzie bardzo często mam takie odczucia. Nie mam na myśli wszechobecnej nagości, chodzi mi o całkowity brak klasy, choć odrobiny szyku i poczucia własnej wartości. No i brak luster w domu, bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć niektórych strojów - tylko tym, że nie było lustra, więc nie widziała jak wygląda.

Poniżej przedstawiam listę 4 rzeczy w damskiej garderobie, które najbardziej mnie drażnią i których po prostu nie rozumiem.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Krótko o ciuchlandach. A bit about secondhand shops

Top - secondhad, Spódnica - secondhand, Sandały - Deichman

Uwielbiam chodzić po secondhandach. Można w nich znaleźć wiele fantastycznych i oryginalnych ubrań. Jak na przykład cały mój look ze spaceru po Boccadase. Uwielbiam tą wielowarstwową, tiulową szeroką spódnicę, którą znalazłam tuż przed przyjazdem do Włoch. Zawsze chciałam mieć spódnicę na tiulu i w końcu się udało. I to za niecałe 30zł (jest dosyć ciężka). Do tego krótki, miętowy top i mała, czarna, skórzana torebka znaleziona u mamy w szafie. Od stóp do głów vintage.
Muszę się przyznać, że większość mojej szafy to ciuchy z ciuchlandów, większość ze Szmizjerki na ul. Żelaznej w Warszawie. Najczęściej chodzę na wyprawy ciuchowe z mamą, którą zaraziłam wirusem grzebactwa.